8/18/2014

VISA APPROVED

Dzień rozpoczął się wcześnie bo już o 4.30 o 5.49 był pociąg. Dostaję smsa od mojej najlepszej najwspanialszej Kasi, że, ona o 14 ma być w Łodzi więc najprawdopodobniej będzie musiała mnie zostawić i każda z nas wróci sama. Wychodząc z domu o 5.20 dostaję smsa czy po nią podjadę i kiedy wsiadła do samochodu spontanicznie zadecydowałyśmy, że szybciej będzie moją strzałą, tak więc kopytko pokonało trasę z Łodzi do Warszawy i z Warszawy do Łodzi, całe i zdrowe. Więc w Warszawie byłyśmy o około 7 podjechałyśmy pod Pałac Kultury a potem do Proworku po dokumenty stamtąd pieszo do Ambasady. Oczywiście kolejki końca nie było widać ale towarzyszył nam pewien aktor: Michał Meyer. Miałam numerek 117 a przede mną było 36 osób. "Przesłuchiwała" mnie pani konsul :P jedyne o co pytała to co mogę powiedzieć o rodzinie i co chcę robić po powrocie. Na koniec życzyła udanego roku i narka. Potem znowu poszłyśmy do Proworku powiedzieć, że się udało i musiałam zabrać telefon który zostawiłam, żeby się ładował bo bez GPSa ani rusz. No i jedziemy, jedziemy stres żeby zdążyć na 14 po czym okazało się, że niepotrzebnie bo mogłyśmy zostać cały dzień.W Ambasadzie poznałam Monikę, która leci we wrześniu, i która mieszka niedaleko Łodzi więc razem wracałyśmy i pewnie jeszcze się spotkamy :)



 Musimy jeszcze raz jechać a skoro samochodowy szlak przetarty to: AHOJ PRZYGODO :)


Matizem przez świat
 

6 komentarzy: